Ostatni pociąg do Locarno

30Report
Ostatni pociąg do Locarno

Ostatni pociąg do Locarno.

Miranda zobaczyła ją na peronie stacji. Prawdę mówiąc, trudno było ją przegapić. W szaloną poniedziałkową noc na peronie Zurich Hauptbahnhof nie było wiele rzeczy, które przykuwałyby uwagę. Garstka pasażerów czekających na ostatni nocny pociąg jadący na południe skuliła się opiekuńczo nad bagażem, z postawionymi kołnierzami przed zimnym wiatrem, który wdzierał się wzdłuż torów. Nadjeżdżały pociągi, skąpane w deszczu; ich okna były zaparowane i ociekające wodą stały na peronach, wypuszczając niezadowolonych pasażerów, którzy pospiesznie odchodzili, nie mogąc się doczekać, aż zostaną zamknięci w swoich podróżach. O tak późnej porze gwar na dużej stacji był stłumiony; nieliczni podróżnicy lubią samotne wyspy, zamknięci we własnych myślach i niechętni do bycia towarzyscy. W tym wilgotnym, szarym świecie ciemnowłosa dziewczyna wyróżniała się niczym pojedynczy promień blasku, oświetlający jej skrawek mało inspirującej betonowej platformy, jakby promień słońca z śródziemnomorskiego ciepła na południe od gór w jakiś sposób przebił się przez wszechobecny mrok nad Zurychem.
Miranda była zafascynowana tą dziewczyną. Wyglądała na Włoszkę. Długie włosy były tak ciemne, że prawie czarne i okalały twarz o niemal niewiarygodnej urodzie. Była szczupła, ale miała idealnie proporcjonalne krągłości i długie smukłe nogi zakończone zgrabnymi stopami w otwartych sandałach na wysokim obcasie. Jej lekka, miękka, krótka, biało-fioletowa letnia sukienka wydawała się nie na miejscu, jakby pochodziła z cieplejszych krajów; nikt nie pomyślał, żeby jej wspomnieć, że po tej stronie Alp może być zimno. Jej jedynym ustępstwem na rzecz ponurej pogody był lekki szal na ramionach i dekolt sukni zagłębiony w głęboki dekolt, który odsłaniał jej długą, pełną wdzięku szyję, ozdobioną osobliwym wisiorkiem z białego złota, oraz kuszącą dolinę dekoltu. Była zapierająco dech w piersiach piękna.
Jednak dla Mirandy obserwującej ją ukradkiem kątem oka, z jej stosunkowo ukrytego miejsca za filarem, to nie tylko niewątpliwa uroda dziewczyny tak przyciągnęła uwagę. Było w niej coś kociego; kotka w drapieżny sposób, jakby grasowała, jej oczy nieustannie biegają po krajobrazie w poszukiwaniu zdobyczy. W ponurej atmosferze stacji większość ludzi zadowalała się trzymaniem się na uboczu i odwracaniem wzroku od innych. Ta dziewczyna była jednak w pełni czujna; jej zmysły dostroiły się i wyostrzyły. Mogłeś niemal wyobrazić sobie, że widziałeś, jak jej nozdrza rozszerzają się, gdy próbowała złapać jakiś zapach; jej oczy jak niespokojne promienie skanują otoczenie, śledząc zdobycz.
Nawet dla najbardziej zmęczonej wrażliwości natura ofiary dziewczyny była przejrzysta. W tej dziewczynie była elektryzująca zmysłowość; hedonistyczne pobłażanie sobie w swojej seksualności. Widać to było po sposobie, w jaki zmysłowo wygładzała rąbek sukienki na nogach; sposób, w jaki zaczesała kosmyk włosów z powrotem na miejsce, zatrzymując się, by go pogłaskać z wyraźną przyjemnością; nuta wydęcia w tych uroczych ustach i przydymiony blask jej wielkich oczu, gdy przyjemne myśli przyszły jej do głowy. To była dziewczyna zniewolona zmysłami, tak zniewolona swoją zmysłowością, że nawet zimny poniedziałkowy wieczór na Hauptbahnhof w Zurychu był potencjalnym placem zabaw dla przyjemności; teren łowiecki dla zaspokojenia jej wszechogarniającego libido.
Nie było miejsca na drapieżne instynkty ciemnowłosej dziewczyny na peronie czwartym o dziesiątej w poniedziałkowy wieczór, ale wcale nie wyglądała na zniechęconą. Ładna blond dziewczyna szła po peronie pod ciężarem ciężkiej walizki i Miranda zauważyła, że ​​ciemnowłosa dziewczyna natychmiast zwróciła na siebie uwagę, przykuwając wzrok do dziewczyny iz krzywym uśmiechem błąkającym się po jej ustach. W szoku, Miranda rozpoznała zdobycz dziewczyny; Dostrzegł moment, w którym ciemnowłosa dziewczyna oznaczyła blondyna jako możliwego. Już zbliżała się do blondynki, która wyglądała na zwiniętą, jakby miała rzucić się na nią. Miranda wstrzymała oddech, jakby dziewczyna miała zamiar wykonać jakiś ruch; zaoferuj pomoc dziewczynie z torbą. Potem rozległ się gwizd i blondynka upuściła torbę, żeby pomachać. Po peronie biegł młody człowiek. Najwyraźniej chłopak, wziął blondynkę w ramiona, by ją czule pocałować, po czym wziął jej walizkę i poprowadził ją, obejmując ją ramieniem w talii. Ciemnowłosa dziewczyna cofnęła się; rozczarowanie widoczne na jej twarzy.
„Ona jest lesbijką!” pomyślała Miranda, pewna tego, i zrozpaczona, że ​​ta świadomość wywołała w niej taki dreszcz podniecenia. Miranda nie chciała uważać się za lesbijkę. W końcu dopiero co wyszła, ledwie nienaruszona, z trwającego około czternastu miesięcy związku z mężczyzną, który choć nie do końca wzbudzał w niej sympatię mężczyzny tego gatunku, to jednak z pewnością nie do końca przekonał ją o ich całkowitej bezwartościowości. Jednak nagłe uświadomienie sobie, że piękna ciemnowłosa syrena krążąca po nieatrakcyjnych okolicach peronu czwartego poluje na ładne dziewczyny, sprawiło, że przeszedł ją dreszcz długo tłumionych zakazanych doznań. Poczuła rumieniec ciepła na policzkach i przez ulotną sekundę chciała, żeby ciemnowłosa dziewczyna ją zauważyła; chciałem zobaczyć ten sam wyraz jej twarzy, gdy rzuciła się do przodu z triumfalnym oczekiwaniem. Bardzo tego pragnęła.
Miranda potrząsnęła głową, by pozbyć się nieproszonych i głęboko niebezpiecznych myśli. Co, u licha, by zrobiła, gdyby dziewczyna i tak się do niej zbliżyła? Nie wiedziałaby, co u diabła zrobić, gdyby podeszła do niej lesbijka! Pewnie uciekłaby z krzykiem! Dlaczego, u licha, myślała, że ​​ciemnowłosa dziewczyna i tak będzie nią zainteresowana? To była niegodna myśl, ponieważ Miranda sama w sobie była ciepłą, piękną dziewczyną. Jej miękkie, brązowe włosy z naturalną falą stanowiły akompaniament do łagodnej twarzy o skromnym pociągu; nie nazbyt uwodzicielski, ale otwarty i przyjazny, ze słodkimi, orzechowymi oczami pełnymi ufnego ciepła i nieśmiałości. Jej ładna bluzka i spódnica do kolan przylegały do ​​sylwetki o delikatnych krągłościach i smukłej talii, a jej dłonie były długie i wrażliwe. Była piękną dziewczyną, ale seria katastrofalnych związków poważnie nadszarpnęła jej wiarę w to piękno; nieodwracalnie, jak jej się wydawało. Nieśmiało skuliła się za swoim filarem i piecem, by opanować dziwne pragnienia, które w niej tkwiły.
W chwilach, gdy Miranda była sama i miała w zwyczaju przyglądać się sobie z brutalną szczerością, rozpoznawała, że ​​była w niej część, która w żaden sposób nie była niewzruszona atrakcyjnością pięknej kobiety. Była też na tyle szczera, by przyznać przed samą sobą, że jej podziw dla kobiecego piękna znacznie wykraczał poza beznamiętną, estetyczną ocenę. Pragnęła tego. W fundamentalnej części siebie, której nigdy nie odważyła się ujawnić, Miranda miała głęboko zakorzenione pragnienie dotyku kobiecej skóry na jej własnej; ich usta na jej; jej pieszczoty na ich ciałach i dotyk ich palców na jej. Od czasu do czasu pozwalała sobie z poczuciem winy śnić o tym na jawie, a jeśli w zaciszu własnego pokoju jej marzenia prowadziły do ​​ospałych dotknięć, głaskania się w podnieceniu, to nigdy nikomu z przyjaciół nie mówiła o swoich sekretnych pragnieniach. Miranda pochodziła z moralnie konserwatywnego środowiska, w którym takie rzeczy były niebezpiecznymi pokusami. Z pewnością nigdy nie kierowała się takimi pokusami i trzymała je z dala od widoku. Nikt ich o nią nie podejrzewał, a jeśli jej stosunki seksualne z nielicznymi mężczyznami w jej życiu okazały się niezadowalające i niespełniające w porównaniu z jej skrytymi fantazjami, ukrywała i tłumiła tę stronę siebie. Tylko w takich chwilach, jak ta, na widok kusząco uwodzicielskiej piękności na polowaniu, te skrywane w niej uczucia wzbierały w niej i domagały się zaspokojenia.
Uwaga Mirandy została odwrócona przez zbliżający się pociąg na peron i przyziemne tony tannoya zapowiadające przybycie ekspresu Inter Regio 22.09 do Chiasso, zawijającego do Zug, Arth-Goldau, Bellinzony, Lugano i Chiasso. Miranda jechała pociągiem do Bellinzony, gdzie musiała przesiąść się na lokalny pociąg do Locarno; jej ostateczny cel. To byłaby długa noc. Jej pociąg dotrze do Bellinzony dopiero za kwadrans pierwsza w nocy, a do Locarno będzie dopiero za dziesiątą. Jej przyjaciel Alex, na którego polegała, jeśli chodzi o zakwaterowanie, pracował do późna w barze w oddalonej o kilka kilometrów Asconie. Powiedział jej, żeby zadzwoniła do niego na komórkę, kiedy dotrze do Locarno, a on po nią przyjedzie. Alex był starym przyjacielem i całkowicie jej współczuł, kiedy zadzwoniła do niego i powiedziała, że ​​musi wyjechać na kilka dni; kilka dni na podsumowanie jej życia i pozornego chaosu, który najwyraźniej zapanował wraz z upadkiem jej niedawnego związku.
Miranda zobaczyła, jak ciemnowłosa dziewczyna podnosi swoje torby. Miała małą walizkę na kółkach i coś, co wyglądało na duży futerał na aparat. Miranda zarzuciła swoją torbę na ramię i ruszyła w stronę pociągu. Kątem oka dostrzegła, że ​​ciemnowłosa dziewczyna zatrzymała się na skraju peronu, żeby pozwolić pasażerowi wysiąść. Wtedy jej uporczywie poszukujące oczy ujrzały Mirandę. Miranda od razu wiedziała, że ​​dziewczyna ją widziała. W odosobnieniu za swoim filarem Miranda była wcześniej ukryta przed dziewczyną, ale teraz dziewczyna ją zobaczyła i na chwilę zapomniała o otwierających się drzwiach wagonu, gdy podążała wzrokiem za Mirandą. Miranda zerknęła na nią i natychmiast tego pożałowała, bo dziewczyna patrzyła prosto na nią i wpadła jej w oko. Pochyliła głowę i uśmiechnęła się; wyraz niebezpiecznego zaproszenia. Miranda gwałtownie odwróciła wzrok i zarumieniła się aż po cebulki włosów. Pospiesznie wsiadła do pociągu.
Pociąg był prawie pusty. W drugiej klasie było kilka osób, ale w wagonie, do którego Miranda zaniosła swoje bagaże, było jeszcze ciszej. Chcąc mieć trochę prywatności ze swoimi myślami, Miranda w przypływie ekstrawagancji kupiła bilet pierwszej klasy. Jej poszukiwanie samotności zakończyło się sukcesem. Była jedyną pasażerką w całym wagonie. Miranda znalazła miejsce, umieściła torbę na górnym wieszaku i zdjęła kurtkę, strząsając z niej kilka kropel deszczu. Wyjęła z torebki książkę, którą zabrała, by umilić sobie podróż. Nie była to zbyt dobra książka, do której musiała się przyznać; słabo napisany i raczej nieprzekonujący romans; ale to było wszystko, co miała pod ręką, kiedy podejmowała nagłą, porywczą decyzję o ucieczce na południe na kilka dni. Wyjęła z torby puszkę coli i postawiła ją na małej półce przy oknie, a obok niej położyła raczej nieapetyczną kanapkę z serem, którą kupiła w bufecie na dworcu. W nocnym pociągu do Chiasso nie było wagonu bufetowego ani restauracyjnego.
Wzięła książkę do ręki i patrzyła przez okno na peron, gdy maszynista witał pasażerów na pokładzie pociągu 22.09 do Chiasso znudzonym głosem przez wewnętrzny system nagłaśniający. Zrozpaczona i niezadowolona Miranda z westchnieniem wyjrzała przez okno na peron. Peron był pusty, z wyjątkiem konduktora, który swoją pałką sprawdzał, czy ostatni pasażerowie są na pokładzie, zanim dał kierowcy znak do odjazdu. Po ciemnowłosej dziewczynie nie było śladu. Pewnie wsiadła do pociągu. Bezczynnie Miranda pomyślała o przespacerowaniu się wzdłuż pociągu pod jakimś pretekstem, żeby zobaczyć, czy mogłaby znowu szpiegować dziewczynę, ale wiedziała, że ​​nigdy by się nie odważyła. To były uczucia, przed którymi uciekała przez połowę swojego życia. Nie zamierzała dziś porzucić tego nawyku; nie w noc, kiedy już uciekała.
Ucieczka od realiów jej życia była czymś, w czym ostatnio stawała się całkiem dobra, pomyślała ze smutkiem Miranda. Pustka w jej małej pracowni i paskudna pogoda, która utrzymywała się od wielu dni, pogłębiły jej samotność do granic załamania. Współczucie jej przyjaciół było szczere i miało dobre intencje, ale nie pocieszyło jej, ponieważ czuła, że ​​było błędne i niezasłużone. Byli pełni pocieszenia i litości dla niej i chętni do zrzucenia winy za rozpad jej związku na jej chłopaka. Miranda nie była w stanie powiedzieć im, że ich lojalność była niewłaściwa, a ich analiza niesprawiedliwa. W głębi serca Miranda wiedziała, że ​​to ona jest winna rozpadu związku; porażkę, którą mogła bezpośrednio przypisać pragnieniom, które tak starannie ukrywała przed światem. Jej związek był kłamstwem; całe jej życie było kłamstwem. Ale to było kłamstwo, które powtarzała tak długo i tak sprytnie, że nikt nie podejrzewał prawdy. Jej podstęp był błyskotliwy i całkowicie przekonujący, ale to wciąż było kłamstwo i pozostawiło ponury nastrój w jej sercu; dręcząca świadomość jej nieuczciwości i hipokryzji, zjadająca jej poczucie własnej wartości i poczucie własnej wartości.
Ostatnia noc była punktem przełomowym. Niektórzy przyjaciele zabrali ją na kolację, żeby „dodać jej otuchy”. To była straszna próba dla Mirandy. Słyszała, jak jej przyjaciele besztali jej byłego chłopaka za jego idiotyzm i zachowanie, a Miranda nienawidziła siebie za to, że nie sprzeciwiła się im ani szczerze nie poinformowała ich, że jej chłopak był w rzeczywistości bez winy i jedynie ostatnią ofiarą zamieszania związanego z seksualnością Mirandy. Po prostu nie była w stanie z nimi o tym porozmawiać; nie mogąc powiedzieć im prawdy. W jakiś sposób, w swoim oszustwie i samozaparciu, czuła się bardziej samotna niż kiedykolwiek. Jeden z jej przyjaciół dał nawet do zrozumienia, że ​​gdyby potrzebowała kogoś, na kim mogłaby się odbić, byłby bardziej niż szczęśliwy, mogąc to zrobić, a Miranda podziękowała mu i poczuła się jeszcze bardziej nieszczęśliwa niż kiedykolwiek. Wróciła do pustej, pustej pracowni i płakała przed snem. Próbowała pracować nad swoim nowym artykułem przez cały następny dzień, ale w końcu się załamała i zaczęła szukać ucieczki. Wtedy pomyślała o Alexie.
Alex był starym przyjacielem ze studiów, a Miranda była mu bliska. Ze wszystkich mężczyzn w jej życiu Alex był jedynym wybitnym mężczyzną, z którym mogła rozmawiać bez komplikacji związanych z seksualnością. Alex był wesołym, ekstrawagancko otwartym i zadowolonym z tego faktu. Traktował Mirandę z uczuciem ukochanej siostry, która wcale nie przejmowała się jakimkolwiek pociągiem seksualnym do niej. Czasami wypłakiwała się na jego ramieniu, a on zawsze był dla niej miły i nie osądzał. Dwa lata temu przeprowadził się do Ascony, aby zamieszkać ze swoim chłopakiem, i odebrano jej stały punkt odniesienia w życiu Mirandy. Tego wieczoru, w kryzysie swojego życia, Miranda wygrzebała jego dawno zaniedbywany numer telefonu i zadzwoniła do niego. Kazał jej spakować walizki i przyjechać do Ascony. Po północnej stronie Alp pogoda była paskudna, ale na południu, poza klimatyczną linią podziału wielkich gór, kraj był pełen śródziemnomorskiego słońca. W Asconie było trzydzieści stopni. Zejdź na dół, namawiał ją, zejdź na dół i spędź kilka dni, zanim pozbierasz się do kupy. Miranda miała akurat tyle czasu, żeby spakować kilka rzeczy, wsiąść do tramwaju do miasta i złapać pociąg 22.09 jadący na południe przez przełęcz Gottharda, by znaleźć słońce za nim.
Konduktor gwizdnął i wszedł do pociągu. Rozległ się syk sprężonego powietrza i drzwi zamknęły się z trzaskiem, zanim pociąg z szarpnięciem zaczął dostojnie wyjeżdżać ze stacji. Miranda zerknęła na zegar na peronie, gdy przechodzili. To było dokładnie 22.09. Niezależnie od pogody szwajcarskie pociągi kursowały z niemal metronomiczną precyzją. Z dala od markiz stacji deszcz uderzał o szyby, gdy pociąg nabierał prędkości. Mijające światła Zurychu zamazały się w brudnych smugach, przez które spoglądała Miranda. Wkrótce słabo oświetlone przedmieścia przesuwały się w plamie niepowiązanych ze sobą świateł, a pociąg pogrążył się w zaciemniającej ciemności wsi. Nie mając nic więcej, co mogłoby przykuć jej uwagę poza oknem jej dobrze oświetlonego i ciepłego powozu, Miranda sięgnęła po książkę i otworzyła ją na stronie. Nie mogła się skoncentrować. Słowa wydawały się bez znaczenia; banalne i nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
„Więc tutaj się ukrywasz!” Miranda podskoczyła, słysząc nagły, niski, zmysłowy głos znad jej ramienia. Rozejrzała się w szoku. Ciemnowłosa dziewczyna stała w przejściu za nią i patrzyła na nią z góry z uśmiechem, który później Miranda uznała za coś w rodzaju Mona Lisy na enigmatycznej skali.
– Eee, czy ja cię znam? – spytała Mirandę zmieszana. Mogła się kopnąć. Zabrzmiało to głupio, gdy tylko to powiedziała.
Na twarzy dziewczyny pojawił się długi, leniwy uśmiech. „Jeszcze nie Caro, ale mamy przed sobą podróż pociągiem, żeby się poznać”. Dziewczyna mówiła doskonale po niemiecku, ale z zachwycającym włoskim akcentem. „Siedzisz tu całkiem sama, Bello. To jest smutne nie? W zimne, samotne noce ludzie powinni dotrzymywać sobie towarzystwa. Czy mogę do was dołączyć?
Miranda spojrzała na nią z desperacją. Co drugie miejsce w wagonie było puste, ale dziewczyna chciała z nią usiąść. Najwyraźniej taki był jej zamiar od samego początku. Nadal niosła swój bagaż. Musiała przeszukać cały pociąg w poszukiwaniu Mirandy. – Ja… obawiam się, że nie jestem dziś zbyt dobrym towarzystwem. Miranda przeprosiła ją.
Większość innych osób odebrałaby to jako dyplomatyczny sposób poinformowania, że ​​dana osoba chce prywatności, ale ciemnowłosa dziewczyna nie wydawała się wcale speszony pozornym odrzuceniem. „Pozwól mi ocenić jakość twojej firmy Caro.” – powiedziała Mirandzie z uśmiechem. Zanim Miranda zdążyła powiedzieć coś więcej, dziewczyna postawiła swoje torby na stojaku iz łatwością usiadła na siedzeniu naprzeciwko. Miranda zamrugała na widok skandalicznej bezwzględności, z jaką dziewczyna wpuściła się do swojej przestrzeni, ale jej wrodzona szwajcarska uprzejmość zabraniała sprzeciwu. Dziewczyna położyła razem koniuszki palców na ustach i spojrzała na Mirandę tak zmysłowo oceniającym spojrzeniem, że Mirandzie zaparło dech w piersiach. „Jak teraz zaczniemy się poznawać?” zapytała Mirandę; jej głos niosący tomy znaczeń i sugestii w swoim bogatym kontraltie.
„Ja… nie wiem.” Miranda pisnęła i prawie jęknęła, gdy tylko słowa opuściły jej usta. Wydawało się, że jej przeznaczeniem jest wyglądać jak kompletna idiotka przed tą hipnotyczną uwodzicielką.
„Imiona są dobre”. – zauważyła z rozbawieniem dziewczyna. „Moja to Rozella. Ty?"
„Ale Mirando”.
Rozella skinęła głową z głębokim zadowoleniem. „To dobre imię. To jest z łac. Oznacza kogoś godnego podziwu. Pasuje do ciebie Mirando z pięknymi piwnymi oczami.
Miranda przełknęła ślinę, sparaliżowana pod stałym spojrzeniem Rozelli i próbowała wymyślić coś mniej banalnego do powiedzenia. – Eee, cóż… eee, miło mi cię poznać, Rozello.
– I bardzo się cieszę, że cię poznałem, Mirando. Mam nadzieję, że wybierasz się dzisiaj w długą podróż.
Miranda przygryzła wargę; z jej głębi z tą kobietą. „Och, tylko do Locarno.”
Rozella klasnęła w dłonie z zachwytu. „Dlaczego to jest idealne! Ja też jeżdżę do Locarno. Będziemy dzielić naszą wspólną podróż.”
„Jedziesz do Locarno? Jesteś więc Szwajcarem?
„Si, si! Jestem z Ticino. Ticino było południowym kantonem Szwajcarii, w którym znaleziono Locarno. Była to południowa enklawa klimatu śródziemnomorskiego, zupełnie inna niż północna Szwajcaria. Był włoski w kulturze, architekturze i kuchni, a włoski był tam językiem. Wielu twierdziło, że w rzeczywistości jest tak jak we Włoszech, z wyjątkiem tego, że wszystko było czyste, a pociągi kursowały punktualnie. Rozella ponownie zaszczyciła Mirandę tym ospałym uśmiechem. – A co cię sprowadza, Mirando, o tak późnej porze do Ticino?
– Och, po prostu przerwa, wiesz. Ja… ja potrzebowałem oderwać się od rzeczy na kilka dni.
Rozella uniosła pytająco brew. „Ach! Czy wykrywam historię? Od jakich „rzeczy” uciekasz?”
Miranda spuściła wzrok i zarumieniła się, nienawidząc siebie za rumieńce na policzkach. Rozella wydawała się zadowolona; uznał rumieńce Mirandy za ujmujące. Miranda głupio machnęła ręką. „Och, po prostu rzeczy, które znasz”. wymamrotała banalnie. Oczy Rozelli rozbłysły; jej zainteresowanie rosło z minuty na minutę.
Mirandę uratowało przed dalszym zakłopotaniem przybycie konduktora w powozie. "Bilety proszę." – zaintonował, a Rozella z wdzięcznością skorzystała z okazji i pogrzebała w torebce w poszukiwaniu biletu. Konduktor skasował jej bilet i zwrócił go. „Zmiana w Bellinzonie”. powiedział jej.
"Tak. Dziękuję."
Konduktor wziął bilet Rozelli i zmarszczył brwi. „To przedział pierwszej klasy Fraulein. Masz tylko bilet drugiej klasy!”
Rozella płynnie wyjęła z torebki parę banknotów. – W takim razie zapłacę różnicę, Signor.
Konduktor spojrzał na nią ze zdziwieniem. – Ale w drugiej klasie jest dużo miejsca. powiedział jej.
„Si, ale nie takie dobre towarzystwo. Zapłacę różnicę”.
„Och, nie musisz ponosić tych wszystkich kosztów tylko po to, by dotrzymać mi towarzystwa Rozelli”. Miranda zaprotestowała z nadzieją.
"To nic nie znaczy! Drobiazg! Policzyłbym twoją firmę tanio za dziesięciokrotność ceny Caro!
Konduktor niespokojnie szurał nogami. — Cóż, w takim razie będzie to dwadzieścia siedem franków, Fraulein. Powiedział Rozelli surowo. Po wystawieniu Rozelli biletu zniknął zdezorientowany.
Znów sama z nią, Rozella odchyliła się do tyłu i długo badawczo spojrzała na Mirandę. Miranda nigdy wcześniej w życiu nie była poddawana tak wnikliwej analizie. Miała wrażenie, jakby Rozella rozbierała ją wzrokiem, a myśl o tym wywoływała na jej twarzy jeszcze więcej zdradzieckich rumieńców. Mogła sobie wyobrazić siebie nagą; bezradny wobec chciwości tej kobiety. „Więc gdzie się zatrzymasz w Locarno Miranda?” zapytała w końcu Rozella.
„Och, właściwie zostaję w Asconie. Mój przyjaciel odbiera mnie z Locarno.
Rozella uniosła charakterystyczną dla niej brew. "Przyjaciel? Może wyjątkowy przyjaciel?
Miranda potrząsnęła głową. "O nie! Mam na myśli cóż, tak, jest wyjątkowym przyjacielem, ale… cóż, jest tylko przyjacielem. Ja... znam go z college'u... Miranda urwała, świadoma, że ​​zaczyna bełkotać.
„A czy w twoim życiu jest jakiś wyjątkowy przyjaciel, Mirando?”
Miranda zawahała się i odetchnęła. „Nie, nie bardzo… cóż, już nie.”
Rozella wskoczyła na otwór. "Ah, więc! Nigdy więcej! Więc był ktoś, kogo straciłeś? Może jesteś zraniony w miłości? Czy to dlatego uciekasz w środku nocy do Ticino?
Miranda zauważyła, że ​​zaczyna drżeć pod badawczym spojrzeniem Rozelli i natrętnymi pytaniami, ale było w tej dziewczynie coś, co sprawiało, że bardzo trudno było ją okłamać. – No tak – przyznała w końcu. — Przypuszczam, że tak.
„Povero te! Biedactwo. To dlatego ukrywasz się w tym pociągu, Caro. Uciekasz od złamanego serca! Muszę być dla ciebie bardzo miły.
Miranda roześmiała się zawstydzona. „Och, nie musisz być dla mnie miła, Rozello! Mam na myśli, że to naprawdę nie twoja sprawa, prawda?
Rozella spojrzała na nią poważnie. „Mirando Bella! Piękne dziewczyny to zawsze moja sprawa! Jestem fotografem.... Fotografuję piękne dziewczyny. To mój zawód”. Uśmiechnęła się. „Można powiedzieć, że robię interes z mojej przyjemności”. Rozella zaśmiała się krótko i zalotnie odrzuciła swoje długie ciemne włosy. „Więc ta dziewczyna, która złamała ci serce… mieszka w Zurychu?”
Miranda skoczyła jak pstrąg na haczyku. „Nigdy nie powiedziałem, że to dziewczynka Rozella!” zaprotestowała gorąco.
Rozella wróciła do swojego enigmatycznego trybu. – To nie była dziewczyna?
"Oczywiście nie! Absolutnie nie! Nie, to był chłopiec... to znaczy mężczyzna. On... on był moim chłopakiem. Ja… ja nie… cóż… no wiesz… nie mam dziewczyn.
Rozella z rozbawieniem obserwowała jej krzyki. Wyglądało na to, że próbowała się nie roześmiać. „Więc nadszedł czas, żebyś zrobiła Mirandę!”
"Przepraszam!"
– Powiedziałem, że może już czas, żebyś miał dziewczynę Caro. Może wtedy nie będziesz miał przed czym uciekać!”
Miranda zjeżyła się z oburzenia. „Nie sądzę, żeby to była twoja sprawa! W żadnym wypadku nie interesują mnie dziewczyny.
"Kłamca!"
Miranda zamrugała w szoku. "Przepraszam?" To było wszystko, co mogła powiedzieć. Bycie nazwanym kłamcą prosto w twarz przez nieznajomego było dla niej wyjątkowym przeżyciem.
„Powiedziałem „kłamca” Mirando! Nie udawaj zszokowanego. Wiesz, że kłamiesz”.
Miranda zarumieniła się z oburzenia. „Naprawdę myślę, że ta rozmowa dobiegła końca! Nie zamierzam kwestionować mojej uczciwości przez kogoś, kogo nigdy wcześniej nie spotkałem!
Rozella uśmiechnęła się do niej. „Wyglądasz uroczo, kiedy się złościsz, bella!” powiedziała Mirandzie.
– To wystarczy Rozelli! Zaszedłeś wystarczająco daleko! Kiedy do mnie dołączyłeś, nie spodziewałem się, że wtargniesz w moją prywatność i znieważysz mnie w ten sposób!
„Myślisz, że jestem niegrzeczną dziewczynką, Mirando?”
„Cóż, tak… tak się składa”.
Rozella uśmiechnęła się szerzej; bawiąc się swoją zdobyczą. - Cóż, masz rację Mirando. Jestem złą dziewczyną." Podniosła palec. „Ale ja jestem uczciwy, Mirando. Wiem jaki jestem i nikogo innego nie udaję. Ty jednak… mówisz różne rzeczy, ale wiesz, że to nieprawda. Myślę, że być może mówisz te rzeczy wielu ludziom. Może ci uwierzą. Rozella wbiła w nią przenikliwy wzrok. "Ale ja? Nie Bello! Nie możesz mnie okłamywać. Za dużo widzę.
Miranda wzięła głęboki oddech. „Masz bardzo wysokie mniemanie o swoich spostrzeżeniach na temat nieznajomych Rozelli! Nie rozumiem, dlaczego miałbyś myśleć, że cię okłamuję.
Rozella wzruszyła ramionami z uśmiechem. "Zapomniałeś. Jestem fotografem. Obserwuję ludzi, żeby uchwycić ich na filmie… Ja… jak to się mówi… Czytam ich. Mam oko do niuansów; mowa ciała; małe znaki, za pomocą których osoba zdradza swój nastrój i myśli. Nie jesteś dobra w ukrywaniu tych rzeczy, Mirando. Jesteś kłamcą, ale niezbyt dobrym!
Miranda potrząsnęła głową z irytacją. „Ta rozmowa jest absurdalna! Jakie masz dowody na to, że nazywasz mnie kłamcą?
„Ponieważ twoje słowa mówią jedno, ale twoje ciało mówi mi co innego, Mirando”.
Miranda prychnęła z oburzenia. „W takim razie sugeruję, żebyś nie patrzyła na moje ciało Rozella!” — zauważyła wyniośle.
„Ach, teraz żądasz zbyt wiele! Jestem tym, kim jestem i moją naturą jest patrzeć na ciała tak piękne jak twoje; spójrz na nie i pożądaj ich. Jesteś bardzo piękna, mój mały kłamczuchu! Tak bardzo pożądane! Masz włosy, które trzeba trzymać przy skórze; twarz, którą trzeba pogłaskać; usta, które domagają się pocałunku; ciało wołające o pieszczoty. Dlaczego wstrzymujesz tę przyjemność swoimi głupimi kłamstewkami?
Miranda zadrżała. Głos Rozelli obniżył się do niskiego, ekscytującego, zmysłowego tonu. – Nigdy nie słyszałam czegoś takiego… – zaczęła się bronić.
Rozella rozsiadła się na krześle i przyjęła celowo prowokacyjną pozę. „Czy uważasz mnie za piękną Caro?” – zapytała niskim wibratorem.
Miranda przełknęła ślinę. – Cóż, jestem pewien, że większość ludzi powiedziałaby, że jesteś bardzo ładną dziewczyną, Rozello. Odważyła się niepewnie.
„Ach, ale ty Caro? Czy uważasz, że jestem piękna? Rozella uwodzicielsko pogłaskała dłoń na całej długości swojego torsu. „Czy podoba ci się moje ciało? Czy moje nogi są miękkie i ponętne? Czy moje piersi są kształtne? Czy sądzisz że jestem atrakcyjna?"
„Myślę, że jesteś bardzo próżny!”
Rozella roześmiała się radośnie. "O tak! To też! Ale pomódl się trochę. Spójrz na mnie… naprawdę spójrz na mnie i powiedz, co naprawdę myślisz”.
„Dlaczego miałbym na ciebie patrzeć?”
Rozella spojrzała na nią poważnie. „Ponieważ możesz Caro!”
"Co masz na myśli?"
Rozella uśmiechnęła się do niej. „Tylko to, co mówię! Spójrz na mnie, bo możesz. Posłuchaj mnie, Mirando, a powiem ci coś o sobie. Nie dyskutuj tylko słuchaj. Jeśli się mylę, możesz mi powiedzieć, kiedy skończę. Już na mnie spojrzałeś Caro! O tak, spojrzałeś na mnie i też mnie chciałeś! Wiem, bo kiedy na mnie patrzysz, rumienisz się, źrenice rozszerzają, ciało drży, a usta rozchylają się w pożądaniu. Nie próbuj zaprzeczać Mirando. Myślisz, że nie wiem, że gdybym położył rękę na twojej piersi, znalazłbym twoje sutki twarde w dotyku i tam… Rozella przerwała, by spojrzeć na kulę Mirandy i roześmiała się, pospiesznie ściągając spódnicę jej kolana. „O tak! Myślisz, że jestem tak głupi, że nie wiedziałbym, że już jesteś wilgotny; wilgotna i spuchnięta w tej małej sekretnej części ciebie? Tak, myślisz, że jestem piękna Mirando, a co więcej, pożądasz mnie. Ach, ale ty myślisz, że to niebezpieczne!
"Co masz na myśli?" Nawet dla niej głos Mirandy był wysoki i nienaturalny.
– Ponieważ skłamałaś Mirando. Zbyt długo i zbyt często kłamałeś. Nie jestem jedyną dziewczyną, na którą patrzyłeś i którą podziwiałeś, prawda Miranda? Myślę, że być może było wiele dziewczyn. Ale tobie to było zabronione, prawda? Musiałeś odwrócić wzrok i schować się za swoimi kłamstwami. Być może masz przyjaciółki, które są dziewczynami i nie odważyłaś się pokazać im, że patrzysz na nie i pragniesz ich ciała. Być może byli koledzy w pracy, których pragnąłeś dotknąć, ale musiałeś się powstrzymać. Czy ten chłopak, którego miałaś, miał pojęcie, że z nim sypiasz, ale myślał o innych kobietach? Czy dlatego z nim skończyłaś, Mirando? Czy ktoś jeszcze zna twój sekret, kochanie? Czy to dlatego uciekasz dziś wieczorem?
"To niedorzeczne!" Miranda zaprotestowała, ale wiedziała, że ​​jej słowa są przejrzyste i że Rozella przejrzy je bez wysiłku.
Rozella uśmiechnęła się. „Czy to prawda? Ach, myślę, że nie! Ale pozwól, że wrócę do tego, co powiedziałem. Powiedziałem, żebyś na mnie spojrzał, bo możesz. Chodziło mi o to, że wreszcie jest kobieta, którą uważasz za piękną, na którą możesz patrzeć! Być może po raz pierwszy jest tu ktoś, kto nie tylko nie czuje się urażony, gdy na niego patrzysz, ale wita to z zadowoleniem. Możesz patrzeć na mnie otwarcie; podziwiaj mnie: pożądaj mnie: bez lęku. Chcę, żebyś na mnie spojrzał. Nie jestem tymi innymi ludźmi w twoim życiu. Nikt oprócz ciebie i mnie nie musi wiedzieć, że pożądasz mojego ciała. Możemy dziś wieczorem opuścić ten pociąg i nigdy więcej się nie zobaczyć. To jest bezpieczne Mirando. Możesz pozwolić sobie na przyjemność patrzenia na mnie i wiedzieć, że z zadowoleniem przyjmuję twoją uwagę. A kiedy się rozstaliśmy, to był tylko nasz mały sekret; kilka chwil przyjemności, którymi można się cieszyć bez strachu w ciemną, mokrą noc”.
Miranda oddychała ciężko, oczarowana tą niemożliwą kobietą stojącą przed nią. „Ty... jesteś bardzo urocza.” – przyznała w końcu ochrypłym szeptem.
Twarz Rozelli rozjaśnił promienny uśmiech. „Ach, robimy postępy! Dziękuję mój mały skarbie. Teraz rozumiemy się, dlaczego nie usiądziesz i nie zrelaksujesz się?”
"Zrelaksować się?"
"Si! Zrelaksować się. Usiądź wygodnie na swoim miejscu, odłóż książkę i naciesz oczy. Myśl o mnie jak o pudełku czekoladek; grzeszna przyjemność, której można sobie oddawać, gdy nikt inny nie patrzy”.
Miranda z wahaniem odchyliła się do tyłu. „C… co zamierzasz zrobić?”
– Po prostu daję ci małą ucztę dla twoich oczu, Caro. Teraz usiądź wygodnie i ciesz się!” Po tych słowach Rozella zaczęła gładzić dłonie po swoim ciele, a Miranda patrzyła z zahipnotyzowaną fascynacją. Oczy Rozelli nie spuszczały jej z oczu, gdy się pieściła; gładząc palcem po jej dekolcie i obejmując pierś dłonią. Była wytrawną uwodzicielką, a gardło Mirandy było suche, gdy na nią patrzyła. Kobieta była oburzająca, ale Miranda nie mogła oderwać wzroku. Rozella lifted a leg and let the soft material of her dress fall away to reveal a long length on inviting thigh. “Do you like my legs Caro?” she whispered softly. Miranda nodded numbly and Rozella smiled as she ran her hand up her thigh pushing her dress up until Miranda could see the curve of her bottom and a glimpse of mauve knickers. Miranda squeezed her own thighs together tightly feeling her mounting arousal. Rozella saw the action and laughed softly. Slowly and teasingly she parted her legs and ran her hand along her inner thigh until her fingers rested on the fabric of her knickers.
Miranda was startled out of her trance by a musical chime in the carriage and the voice of the driver over the PA announcing their imminent arrival at their next station. She glanced around nervously. “Pull your dress down and behave yourself Rozella!” she hissed. “We’re pulling into Zug!” Rozella grinned but she did as she was told, readjusting her clothes more decently. But she teased Miranda by running a lazy finger in little circles over her nipple. Rozella wore no bra under her halter neck dress it was evident. Her erect nipples were clearly visible through the thin material. Miranda averted her gaze as they pulled into the station. Through the rain streaked window she could see only two people on the platform waiting for the train. Obviously they were second class passengers. Nobody came into their carriage. At 22.31 precisely the train lurched once more out of the station.
“So now Caro!” Rozella purred at her. “We have over twenty minutes before our next stop! Are you sitting comfortably?”
Miranda gripped her hands together in agitation. “You’re crazy! What if somebody comes in?”
“You worry too much tessorucio! Relax! You are enjoying the show no?”
“You are completely loopy!”
“Oh yes! But so much more fun don’t you think?”
“Oh Christ!”
Rozella laughed and, in a single fluid motion, laid herself out lengthways on her side along the full length of the seats facing Miranda. “Now that is better.” She remarked in satisfaction and once again began her languid caressing. Miranda watched her, terrified that somebody would enter the carriage but still unable to pull her eyes away or to still the urgent aching in her own body. Rozella parted her lips and ran her tongue slowly across them as she raised her left leg and allowed the hem of her dress to slide up her thigh to hips. Careful to afford Miranda a good view she pulled her dress out of the way. Her mauve knickers had tiny little ribbons on the side and a frivolous bow at the front. Miranda sat on her hands fighting the desperate urge to cross the space between them to stroke those silky legs. Astounded by the audacity of the woman, she watched as Rozella stroked the inside of her thigh and came to rest her hand on her crutch between her outstretched legs. Very deliberately Rozella allowed a little sigh to escape her lips as she began to caress herself there; her fingers rubbing gently at the satin knickers. She closed her eyes slightly and lowered her head onto the seat bank, her spare hand lifting up to cup her breast and fondle it through the material of her dress.
Miranda’s heart was pounding in her chest as she watched Rozella wantonly stroke her sex. She held her breath as Rozella lifted her dress higher and lifted her hand to the sliver of flesh revealed above her knickers. Rozella opened her eyes and stared directly into Miranda’s as she paused teasingly. With a slow smile, she slid her hand down under the waistband of her knickers and shuddered softly as her questing fingers found the damp, warmth below. “Stop it Rozella!” whispered Miranda almost as if fearful that somebody might hear her in the empty carriage.
Rozella gave a little gasp and her fingers quickened at her sex. “Too late Bella!” she breathed hoarsely, the cheeks of her face suffusing with the pink of arousal. “I cannot help myself! You have captured me! You have bewitched me with your eyes on my body and I can no longer help myself. I am yours! I am your plaything. I can only surrender myself for the gratification of your pleasure.” With a small moan Rozella slipped her left hand under her dress and eased her breast clear, to grip it tightly as her right hand moved ever more urgently beneath her knickers.
Desperately Miranda leaned out to look along the gangway between the seats to reassure herself that they were indeed alone before wrenching her eyes back to Rozella who was now beginning to squirm alarmingly as she rubbed herself. Miranda felt the quickening throb between her legs as her own arousal mounted and she shifted position awkwardly as she felt the dampness in her groin. Her eyes darted between Rozella’s knickers, the ripe full breast with its pert brown nipple and the lovely face now abandoned to lust as Rozella masturbated uninhibitedly in front of her. It was crazy; it was madness; it was exhibitionist to the point of insanity and it was quite the most erotic thing Miranda had ever cast eyes upon. Rozella was panting now and her soft cries becoming louder by the second. Both in fascination and fear Miranda wondered if Rozella was about to have an orgasm in front of her but she was beyond protesting or trying to restrain her. She decided that Rozella probably would climax. There seemed no outrageousness this girl was incapable of!
Then suddenly Rozella stopped with her chest heaving. She withdrew her hand from her knickers and sat upright. Fixing Miranda with her eyes she raised her right hand to show Miranda her fingers glistening softly with the dampness from her sex still on them. Miranda swallowed sharply as Rozella lifted her hand to her mouth and began to lick her fingers. “You are completely mad!” Miranda breathed exasperatedly.
Rozella grinned at her and, using both hands eased her breasts clear of her dress to fondle them, her eyes watching Miranda carefully. Her breasts were exquisite. Miranda was entranced by them. “Do you like my breasts caro?” Rozella asked seductively.
“Th... they’re very nice!” croaked Miranda with what she instantly decided was the most inane banality she had yet managed in her short acquaintance with this maddening woman.
“Would you like to kiss them?”
“Oh Christ!” Before Miranda could think of anything sensible to say the infuriating chime of the train’s PA system sounded to precede the driver once more announcing their coming arrival at a station. Miranda let out her breath in a gasp. “Oh God we’re in Arth-Goldau!” The time seemed to have flown by since Zug.
Rozella replaced her breasts in her dress with a laugh. “Perhaps later then little one. After Arth-Goldau there are only two little villages between us and the Gotthard tunnel. A lot can happen in the climb up to the pass!”
Miranda wiped a hand across her forehead. “Oh God! This is the maddest thing I’ve ever done in my life!”
“Ah there is time yet!” Rozella glanced out of the window. They were just pulling into the station. Rozella grinned in sudden decision. “I want to give you a present caro.”
“What sort of present?” In reply Rozella lifted herself off her seat and reached under her dress to slip her knickers down her legs. “What the hell are you doing?” Miranda protested in a hoarse whisper.
Rozella ignored her and pulled her knickers down to her ankles. For a second they became entangled in the high heels on her sandals but she freed them and held them out to Miranda. “There caro! They are yours!”
“What the hell do I want your knickers for?”
“A souvenir my sweet! A souvenir to remember me by and our little encounter on a train one wet Monday night. When you are alone in your bed and thinking amorous thoughts you can take them out and think of me as you stroke yourself. Perhaps you can put them on while you play with yourself and remember how they were next to my most private part as I masturbated for your entertainment. Here! Take them!”
“I can’t take your damn knickers!”
“If you do not I will hold them up to the window and show the world what little game we have been playing!”
“You blackmailing.... Oh Hell give them here then!” Miranda snatched the offending item. They were damp to her touch and she could scent the female aroma of Rozella still on them.
Rozella smoothed her dress down and sat back in satisfaction. There now! See what advantage you have taken of a poor innocent girl travelling alone at your mercy! You have me completely naked now under this dress. My reputation is ruined!”
“You... you...” Miranda could think of nothing to express her outraged indignation.
“All tickets from Arth-Goldau please!” Miranda leapt with a start. The conductor seemed to have jumped up out of the floor boards beside her. He was looking at her quizzically. In horror Miranda realised she was still clutching Rozella’s knickers. Hastily she pushed them behind her out of sight, blushing furiously. Rozella stifled a little giggle. “Anybody else get in this carriage ladies?” the conductor asked conversationally, peering down the aisle.
Miranda shook her head vigorously. “No! No... nobody.” she told him breathlessly.
The man nodded in acknowledgment. “Well I can’t see many more people getting on the train tonight.” he observed casually. “So I guess you’re in for a quiet journey.”
Rozella smiled at him wickedly. “Molto buono! We are enjoying the privacy of our company!” Miranda glared at her.
The conductor nodded once more, his face unreadable. “Well I shall leave you two ladies in peace then.” he left the carriage. The train pulled out once more. It was five minutes to eleven.
“Now then caro, where were we?” asked Rozella with a mischievous grin.
“I think we were at the point of fully confirming that you should be taken away and locked up in a nunnery!”
Rozella’s eyes lit up. “Hmmm! I like this idea!”
Miranda laughed suddenly. “Oh God no! No... forget that! Bad idea! Let you loose in a nunnery? God there’d be carnage!”
Rozella grinned at her. “You should laugh more often caro. You are too serious. Laughter becomes you.”
“I don’t often meet people as crazy as you Rozella.”
“Then you should. Life is too precious to waste in being serious all the time. It is good to see you smile.”
And smile Miranda did; acknowledging the justice in Rozella’s words. She had been sad for too long. She had known this woman for only an hour but she had made her feel more alive than she had felt for years. She was maddening, infuriating and outraged every sense of decency in Miranda but she was beginning to like her. Trying to push aside such strange thoughts Miranda gazed out of the window. It was pitch black but the rain hammered at the glass. “God it’s raining harder than ever!” she remarked.
“So are you wet?”
Miranda glanced at her, puzzled. “It’s raining outside, not in here.” she said foolishly.
“Ah Miranda that is not what I meant and you know it.”
Miranda smiled ruefully. “You have a one tracked mind Rozella!”
“And we have less than twenty minutes before Erstfeld caro. Time flies so answer my question. Have I excited you? Are you wet between your legs?”
“I...I might be.” ventured Miranda austerely.
“So I must try harder!” Rozella said with a smile. “I am wet!” she added by way of an afterthought.
“I did notice! Your knickers were sopping!”
Rozella laughed and then with another of the sudden fluid motions that always caught Miranda by surprise she turned around to kneel on the seat with her back to Miranda. She leaned forward and parted her legs. Slowly she raised her dress until it was above her waist, displaying her nakedness. Her vulva was dilated and glistening with moisture. She ran a finger into her crevice and looked back over her shoulder at Miranda. “See what you have done to me! I am a ruined woman.”
Miranda shook her head fondly. “I think you were that long before I ever met you Rozella! Look at you! Showing me your pussy without a shred of shame!”
Rozella pouted at her. “What is wrong with my pussy? Don’t you like it? Is it not pretty?”
Tickled by the absurdity of it, Miranda laughed aloud. “I don’t really know Rozella! I mean it’s not something I’ve had much experience of, examining another girl’s parts! I wouldn’t really know how to compare it.”
Rozella looked at her curiously. “You have never looked at another girl there before?”
“Well no! I mean it’s not exactly something you do is it. You can’t exactly say to someone “Excuse me do you mind if I conduct an examination of your pussy... purely in a spirit of aesthetic, academic interest you understand!”
“Well then look at mine. Zacząć robić! Take a close look. Here I will make it easy for you.” Rozella leaned further forward and parted her legs even more. With her hands she pulled her buttocks apart to display herself more clearly.
Miranda could think of nothing appropriate to say and she found becoming interested in spite of herself. She leaned forward to peer closer. She had never really thought of the attractiveness of a woman’s sex before but as she looked she thought dispassionately that the dark folds of the outer lips contrasting with the bright pink, moist inner sanctum were actually quite appealing. There was a trickle of fluid from the vaginal opening and she could see the nub of Rozella’s engorged clitoris quite plainly. The skin looked velvety and slick with dampness. She was so smooth there. She noticed that Rozella evidently waxed herself for there was no pubic hair visible. She wanted to reach out and touch her; feel the softness of her sex and knew that if she did she would bring gasps and moans of pleasure to Rozella’s lips. It seemed as if she hardly needed to for Rozella was becoming visibly aroused just by her displaying herself for Miranda’s perusal. “She’s an exhibitionist.” thought Miranda to herself. “She loves doing this! She loves exposing herself and having other people watch her perform.” Even as she thought it, Rozella’s arousal got the better of her and she ran a hand between her legs and began to stroke herself again. She buried her face in the seat and her breath quickened and deepened. Soon she was emitting soft cries and little sobs. Miranda began to hope that she would orgasm; wanted to see her in the throes of climax. Miranda’s own excitement started to grip hold of her. Her nipples were so hard that they hurt and she felt the slick wetness inside her knickers. With Rozella’s eyes off her she succumbed to the temptation to lift her skirt and run her hand through to her own sex; squeezing the front of her knickers and feeling the heat within the silk. She groped away inside her knickers and touched herself. She shivered at the contact and a small gasp escaped her throat.
Rozella heard the sound and turned to look. Miranda snatched her hand away but Rozella had seen her. Slowly she smiled. “So caro! I have you excited!”
Miranda pulled her dress down in embarrassment. “Oh God! I don’t believe this!”
“Don’t be shy amore mio! It is good that you become excited.”
“Oh God you’re impossible! What would you have done with your journey if I wasn’t there to tickle your libido? Don’t tell me that you’d have whiled the hours away working on the crossword puzzle!”
Rozella grinned and turned to face her, seating herself once more. “Oh no my lovely! If I don’t meet you it is sad but I find something to do with myself.”
“I’ll bet you do!”
Rozella shrugged with a smile. “I always have my toys in case I need them.”
Miranda stared at her dumbfounded. “Please don’t tell me that you carry around your sex toys with you just to pass the time on train journeys when there’s no skirt available!”
Rozella smiled hugely. “But of course! Here let me show you!” Miranda stared blankly, her head swimming as Rozella fumbled in her handbag. “Here we are!” Triumphantly Rozella held up a large pink dildo of some flexible plastic material. The shaft of the object was corrugated with raised ridges and there was an extension on top clearly designed to stimulate the clitoris while the main shaft penetrated the vagina. Evidently it was battery operated too for there was a switch and a pitch control on the base.
Miranda stared at the thing in disbelief. “You use that on yourself?”
“Yes of course. You would like to see perhaps.”
“I...I....oh for God’s sake we’re pulling into Erstfeld! But that bloody thing away for Christ’s sake!”
Rozella pulled her dress down and concealed the dildo under her dress. “There now! Out of sight!” she placed her tongue in her cheek slyly. “But not out of mind! You want to see me use it don’t you?”
“I....I....”
“Come along now! Don’t be shy caro. You do don’t you?”
Miranda took a deep breath. “Well....” she cleared her throat, “I... I suppose it might be quite diverting.”
Rozella laughed happily. “Well then we shall take a diversion on our way into the mountains!” She raised a finger. “But I warn you caro. I shall want payment for your entertainment!”
“What kind of payment?”
“Just a little something from you. A little gift for my pleasure.”
“Oh Christ! Now what?”
“Ah be patient caro. You will see!”
The station at Erstfeld was bleak and hostile with gusting wind and teeming rain. There were no passengers waiting. At a quarter past eleven the train began its long climb into the dark of the mountains. This was the last ascent to the Gotthard tunnel at over eleven hundred metres above sea level. The train’s note changed as it powered up to take the gradient, ascending through a series of spiralled loops cut into the mountainside and plunging in and out of tunnels as it climbed; labouring its way towards the northern portal of the great tunnel that passed it through the mountains into the southern lands beyond. And as they climbed towards the apex of their journey they climbed too towards the climax of the night.
No sooner were they clear of Erstfeld than Rozella took out her dildo once more. She stroked it in her hand, teasing Miranda with her eyes. “So now my lovely. I will hold you to the bargain you agreed upon!”
“I haven’t agreed to anything!”
“Ah now you lie again! I thought we were past this.”
“I’m not lying! I haven’t said anything about agreeing!” Rozella lifted an ironic eyebrow. Miranda held up her hand. “Alright, alright! I know what you’re going to say! You’re going to tell me that my body said everything for me!”
Rozella chuckled softly. “Ah caro you begin to learn I see!”
Miranda glared at her. “What blasted bargain is this anyway?”
“I want a present from you.”
“What sort of damn present?”
“I want your knickers!”
“WHAT!”
“No need to shout caro! You heard me. I want your knickers. You have mine now I want yours in return.”
“Oh for heaven’s sake!”
“Come along now my sweet. It is a fair exchange.”
“What is this for you? Some kind of trophy hunt or something?”
“Please caro. It is just a little token for my pleasure. Please give them to me.”
“Oh for God’s sake!”
“Just to please me caro.”
Oh alright for heaven’s sake!” Miranda raised her bottom to slip her knickers off. “I just can’t believe I’m doing this!” she grumbled as she eased them off her feet. Begrudgingly she handed them over. “There now! Are you satisfied?”
Rozella took the item with visible pleasure. “Oh I am never satisfied!” she purred as she held Miranda’s knickers to her face, rubbing them on her cheek and smelling them in great enjoyment. Delicately she touched her tongue to the inside. “You taste nice.” She told Miranda. Miranda just gaped at her unable to speak. “Now lift your skirt.” Rozella commanded.
"Co? Are you crazy?”
“Lift your skirt and open your legs.” Rozella told her insistently. “I want to see you.”
“Oh hell!” but Miranda complied shyly.
Rozella inclined her head to see the better and smiled in satisfaction. “Now stay like that!” she ordered. “Now I give you your reward!” With that she began to lick the dildo and drawing it into her mouth; lubricating it with her saliva; her eyes never wavering from Miranda’s exposed sex. She adjusted the switch at the base of the dildo. The low hum was audible even over the clatter of the rails beneath their feet. She passed it to her sex and stroked it against the mound of her clitoris, her breath coming in pants as the vibrations stimulated her to greater arousal. Miranda held her breath as Rozella turned the tip of the dildo to opening of her vagina. It was so thick and long Miranda couldn’t believe that Rozella could take the thing inside her. She was wrong. With an insistent pressure, Rozella eased the dildo in, gasping loudly as she penetrated herself. She drove it home relentlessly until she had taken its full length inside her. Miranda felt perspiration break out on her forehead. Rozella was crying aloud with what could be pain or what could be pleasure; it was impossible to tell. She pulled her breasts from her dress with her free hand and began to knead them urgently. Then she began to thrust with the dildo, driving it harder and harder into her sex.
They plunged into a tunnel and the roar of the train inside the tunnel was a blessing for it masked the sobbing cries of Rozella as she writhed on the dildo impaling her. She threw her head back and closed her eyes, almost insane with the pleasure of it. Miranda sat transfixed by the spectacle before her. Hardly without knowing what she was doing she found her hand back at her own sex. She parted her legs more to facilitate herself and them she was stroking herself urgently, inflamed by Rozella’s wanton lust. Feverishly she found herself pulling her blouse out of her skirt and hefting it above her breasts. She pulled them from her bra to grip them as she abandoned caution in the rising heat of her passion. She was close to orgasm but she compelled herself to ease off. For some reason she was at a loss to explain she wanted to come as Rozella did; share the climax with her.
The train plunged on into the night climbing higher and higher carrying the little tableau toward some point of no return high in the mountains. Miranda was almost whimpering in frustration as she waited for Rozella to climax. At the same time she was beginning to fear that climax. Rozella’s passion was becoming almost violent now as she convulsed on the seat before Miranda. Miranda began to fear that Rozella’s cries could now be heard back in second class and they threatened to be only the heralds of the titanic hurricane that would surely be unleashed when her body finally released her in orgasm. She was very close now Miranda could see; nearly at the edge.
The PA s

Podobne artykuły

Powrót do domu gej...

Wracasz do domu gejem… (odcinek 2) Mój pobyt u wujka Donniego wreszcie się skończył. Uprawialiśmy dziki, wyjątkowo zmysłowy seks prawie każdej nocy. Było mi smutno, że muszę odejść, ale byłem też podekscytowany odkrywaniem mojej nowo odkrytej wiedzy seksualnej na chłopcu w moim wieku. Byłam teraz pewna swojej seksualności. Jestem gejem! Zostało jeszcze dużo lata, a mój harcerz miał kilka wycieczek, na które nie mogłem się doczekać. Był chłopak o 2 lata młodszy ode mnie, z którym lubiłem spotykać się na wycieczkach. Nazywał się Bobby, 15 lat, szczupły jak ja, około 5'3 ”i 110 funtów. Miał skórę w kolorze mokki, tak gładką...

1.5K Widoki

Likes 0

Kochanie część 3

W tej części zmieniłem swój styl wicia. PS Chciałbym wiedzieć, kto jest twoją ulubioną dziewczyną, więc proszę o komentarz. „Puk” „Puk” „Puk” John obudził się nagle, zapominając, gdzie jest. Potem usłyszał to ponownie. „Puk” „Puk” „Puk”, ale tym razem towarzyszył mu słodki i słony głos „room service”. To była Róża. John zdjął kołdrę z głowy na czas, by zobaczyć, jak otwiera strój pokojówki tacą z naleśnikami i syropem. Widząc, że John wstał, Rose posłała jeden ze swoich kuszących uśmiechów i poszła do łóżka. Szła, kołysząc biodrami jak wahadło. John już czuł, że robi się twardy pod kołdrą. Jakby czytając w myślach...

1.3K Widoki

Likes 0

Przenoszenie mebli

Zanim zacząłem, chcę zacząć od opisania siebie. Jestem 17-letnim chłopcem w dobrej formie. Mam długie blond włosy, które zapuszczam, aż prawie zakrywają mi oczy. Mam około 6 stóp i 3 cali i mam bardzo dużego kutasa. I z tego powodu nie jestem dziewicą. Właściwie myślę, że pieprzyłem każdą dziewczynę w moim liceum. Zadzwoniłem do drzwi, a potem nerwowo przesunąłem nogi. Po chwili lub dwóch drzwi się otworzyły. Stała tam najgorętsza laska, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie ma innego sposobu na opisanie jej. Miała dwadzieścia kilka lat, była wysoka i miała długie nogi. Miała brązowe włosy sięgające jej do pasa, ciasny tyłek i...

1.3K Widoki

Likes 0

Robienie uszkodzonego człowieka cz.1

Tworzenie uszkodzonego człowieka • To moja pierwsza historia. Pierwsza część nie będzie miała żadnego seksu, ponieważ zacznę od historii opartej na moim życiu. Przydarzyły mi się wydarzenia, o których będę pisać. Nazwiska zostaną zmienione, aby chronić nie tak niewinnych. Przejdę do fikcji, gdy rozpocznie się zemsta, ale czuję, że historia lub historia, jakkolwiek nazwiesz, ważne jest, aby zrozumieć, skąd pochodzi główny bohater. Teraz pojawia się pytanie, czy będzie dobry czy zły, gdy zemści się na tych, którzy go skrzywdzili. Dzieciństwo Jamiego. Dzieciństwo Jamiego było dobre, dopóki nie pojawili się jego młodszy brat i siostra. Kiedy się pojawili, jego rodzice sprawili, że...

1.5K Widoki

Likes 0

Czego sobie życzysz

Mam 25 lat, niedawno skończyłem studia prawnicze i pracuję absurdalnie jako młodszy prawnik w średniej wielkości firmie specjalizującej się w prawie ubezpieczeniowym. Wynagrodzenie dość przyzwoite, ale praca jest żmudna. Gdyby nie Kaitlyn, zrezygnowałbym kilka miesięcy temu, ale ona rozjaśnia mi wieczory i sprawia, że ​​cotygodniowe harówki są znośne. Poznaliśmy się na studiach, zakochaliśmy i pobraliśmy się, kiedy skończyliśmy szkołę. Potem szkoła prawnicza dla mnie, a dla niej studia magisterskie z edukacji. Ma 23 lata i odwraca głowy. Drażnię się z nią, ale wydaje się, że nigdy tego nie zauważa. Kait pochodzi z Iowa i ma wygląd córki farmera ze Środkowego Zachodu...

1.3K Widoki

Likes 0

Pas Biblijny - Część 3 (FINAŁ)

„Idę na chrześcijański obóz” – oznajmiła Anne podczas śniadania, jakieś dwa tygodnie później. Nasze nocne wizyty wciąż trwały, ale im dłużej kontynuowaliśmy, tym bardziej byłem zdecydowany, że musiało się skończyć. Odpowiedziałem siostrze prawie zakrztuszeniem się moimi Cheeriosami, ale udało mi się to zatuszować kaszlem. Gdybym był naprawdę dobrym facetem, do którego dążyłem, moją pierwszą myślą byłaby obawa, jak przeżyje bez dostępu do swojego uzależnienia, ale szczerze, moim pierwszym zmartwieniem było to, jak przetrwam tydzień bez seksu . Moi rodzice po prostu kiwnęli głową – to był rodzaj ogłoszenia, do którego przywykli słyszeć co miesiąc lub trzy – i zapytali, kto je...

1.3K Widoki

Likes 0

Świetne wakacje

Co robi niedawno rozwiedziona kobieta po trzydziestce, gdy jej miejsce pracy ma 2 tygodnie urlopu? Oczywiście jedziemy na wakacje. Mój były mąż był osobą kontrolującą, musiał mieć wszystko po swojemu zgodnie z jego harmonogramem. Ale sprawił, że poczułem się komfortowo, myślę, że bycie z kimś w wieku od 20 do 30 lat to robi. Ale cieszę się, że ten rozdział mojego życia dobiegł końca. Widziałem znaki kilka lat temu i myślę, że podświadomie i tak chciałem zrezygnować z małżeństwa. Ale posiadanie tej wolności teraz było błogosławieństwem. Z nim nigdy nie podróżowałam, ani nawet nie pojechałam na porządne wakacje, ale teraz, kiedy...

1.2K Widoki

Likes 0

Kontrolowane umysłem córki taty Rozdział drugi: Wiśniowy prezent urodzinowy córki

Kontrolowane umysłem córki taty Rozdział drugi: Wiśniowy prezent urodzinowy dla córki Historia kontroli umysłu sprzączki do paska Autor: mypenname3000 Copyright 2020 Uwagi: Dzięki WRC264 za przeczytanie tego w wersji beta! Moje czterdzieste czwarte urodziny wcale nie minęły tak, jak się spodziewałem. Jak mogłem się spodziewać, że moja najmłodsza córka Tonya stanie się tak zalotna, że ​​skończy nadziewanie swojej dziewiczej cipki na moim kutasie i ujeżdżanie mnie, dopóki oboje nie przyjdziemy? Pomysł uprawiania seksu z Tonyą, nie mówiąc już o którejkolwiek z moich córek, do dziś był obcym pomysłem. Nigdy bym nie dotknął mojej osiemnastoletniej córki Tonyi. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że...

1.3K Widoki

Likes 0

Finansowa dominacja Stevena Millera

Rozdział 1: Odszkodowania Dla większości białych, ich odruchową, warunkową reakcją na samo wspomnienie słowa zadośćuczynienie jest krzyk: „Moja rodzina nigdy nie miała żadnych niewolników. Nie płacę żadnych odszkodowań! Wy, czarni, musicie to po prostu przezwyciężyć, niewolnictwo było przeszłością, odpuśćcie to na litość boską. Dla Wernera Stevena Millera, Stevena w większości, jego poglądy były całkowicie odmienne. Steven miał głęboko zakorzenione, nieodparte pragnienie zapłaty za grzechy swojego hipotetycznego ojca; pragnął być paskudnym zwierzakiem sadystycznej Murzynki Bogini, która poddałaby go swoim erotycznym żądaniom. Biorąc pod uwagę, że jego rodzice przenieśli się do USA ze Szwajcarii, gdy miał 8 lat, a jego przodkowie najprawdopodobniej nie...

1.2K Widoki

Likes 0

Tajemnica odbioru, część 2_(0)

Tajemnica odbioru, część 2 Cindy była zwykłym pickupem, który stał się dla Johna gorącym przystankiem na jedną noc, ale po jej odejściu w jego życiu pojawiła się prawdziwa pustka. Potem zobaczył ją ponownie na paradzie i dowiedział się, że jest 17-letnią córką komendanta policji i uczucie pustki zostało zastąpione strachem. Wtedy niespodziewanie pojawiła się u niego i powiedziała mu, że wróci za kilka miesięcy, kiedy skończy 18 lat. John nie mógł wyrzucić jej z pamięci i faktycznie przejechał obok liceum kilka razy, aby zobaczyć, czy może przypadkiem ją zobaczyć. Przez kilka dni nie myślał o niej przynajmniej przez chwilę. Mniej więcej...

1.5K Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.